Tłumaczenie dla firm wydawniczych oznacza najczęściej tłumaczenie literatury, choć nie tylko. Takie tłumaczenia mogą też obejmować tłumaczenie wszelkiego rodzaju tekstów drukowanych: ulotek, materiałów reklamowych, materiałów informacyjnych itp. Itd. Załóżmy jednak, że zlecenie od wydawnictwa oznacza po prostu zlecenie na tłumaczenie książki. Jak cała sprawa się odbywa, jeśli chodzi o kwestie formalne? Z własnego doświadczenia mogę napisać, że oznacza to najczęściej podpisanie umowy o przekład, w której tłumacz przenosi prawa autorskie na wydawnictwo, tak, by miało ono prawo do „nieograniczonej eksploatacji utworu”. Ponadto, taka umowa najczęściej zawiera dokładne określenie jaki tekst jest objęty przekładem, wraz z zaznaczeniem jego objętości (w znakach lub stronach). Mamy jeszcze oczywiście termin oddania tłumaczenia i zasady wykonania ewentualnej korekty, oraz wynagrodzenie tłumacza wraz z określeniem wysokości ewentualnej zaliczki. Mniej przyjemne punkty określają prawa wydawnictwa w przypadku niedotrzymania terminu oddania tłumaczenia, itd.

wydawnictwa

W przypadku ustalania warunków przekładu, tłumacz nie tylko powinien dopilnować ustalenia odpowiedniego wynagrodzenia, które będzie go satysfakcjonowało, ale również, a może przede wszystkim, dokładnie i z rozwagą przemyśleć kwestię terminu oddania tłumaczenia. Mogę sobie wyobrazić, a właściwie to wiem (z własnego doświadczenia), że gdy tłumacz otrzyma zlecenie na tłumaczenie pozycji książkowej, w euforii i szczęściu może mu się wydawać, że może góry przenosić i te marne dwieście parę stron przetłumaczy w parę tygodni bez problemu. Lepiej zachować trzeźwość umysłu przy ustalaniu terminu, niż potem „świecić oczami” gdy ten termin się zbliża, a całe połacie tekstu oryginalnego straszą z ekranu monitora. Nie muszę też chyba dodawać, że taki niebezpieczny pośpiech nie wpływa dobrze na jakość tłumaczenia, nawet jeśli się nam wydaje, że najlepiej działamy pod presją czasu.

Nie będę tu już pisać o wielkiej satysfakcji jaką daje przetłumaczenie książki, ponieważ pisałam już o niej w kilku poprzednich artykułach. Tłumacz literatury może poszczycić się bardzo satysfakcjonującym zajęciem, nie może jednak w tym szczęściu zapominać o odpowiedzialności i „mierzeniu sił na zamiary”.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com