W poprzednich wpisach wspominałam o „terminologicznym chaosie” związanym z pracą tłumacza języka angielskiego. Jednak moim zdaniem, tłumacz zajmujący się tłumaczeniem tekstów naukowych ma bardzo solidny punkt zaczepienia, dzięki któremu jest w stanie się w tym chaosie odnaleźć. Tym punktem jest osoba zleceniodawcy, autora tekstu, specjalisty w danej dziedzinie. Mówię to na podstawie własnego doświadczenia. Nie zdarzyło mi się osobiście tłumaczyć tekstu naukowego inaczej, jak poprzez zlecenie tłumaczenia przez samego autora tekstu. Pracownicy naukowi wyższych uczelni to ludzie rozsądni, zdający sobie sprawę, że tłumacz niekoniecznie posiada ekspercką wiedzę na temat górnictwa, czy trzody chlewnej i bardzo chętnie dzielą się tą wiedzą z tłumaczem. Nawet studenci, którzy wysyłają streszczenia prac do tłumaczenia bardzo często wraz z tekstem wysyłają mi w mailu mini glosariusz specjalistycznych terminów, których mam się trzymać w tłumaczeniu. Od pewnego przyszłego magistra matematyki dostałam nawet… skan słownika matematycznego!

Czasem glosariusz dostaję już po wysłaniu tłumaczenia do autora tekstu oryginalnego. Pozwolę sobie tutaj ujawnić część mojej korespondencji firmowej. Oto odpowiedź Pani Doktor na moje tłumaczenie (pisownia oryginalna):

Pani Moniko,

Odnośnie przetłumaczonego tekstu. Przeczytałam go uważnie, chociaż zajęło mi to dużo czasu i mam kilka uwag, co wynika z faktu, że w mojej dziedzinie funkcjonuje nieco inne słownictwo. Prosiłabym zatem o naniesienie poprawek. Zamiast holdings słowo farms, czy farm ponieważ holdings oznacza gospodarstwa domowe a tutaj chodzi o rolnicze, dobrostan jako welfare, opłacalność jako profitability zwierzęta są gospodarskie więc livestock zamiast animals nakłady pracy nie amounts of labour ale labour input raczej nie provision with devices ale equipment in devices. Nadal mam wątpliwości odnośnie pig livestock jako żywiec wieprzowy. W moim przekonaniu oznacza to świnię, inwentarz żywy. Czy takie tłumaczenie wystąpiło w literaturze anglojęzycznej? Dotychczas różnie to tłumaczono m.in. live pigs, pigs for slaughter.

Nie byłabym oczywiście sobą, gdybym nie wytłumaczyła się ze swoich wyborów:

Pani X,

Naniosłam poprawki. Proszę pozwolić jednak, że się do nich odniosę. Zgodzę się, że holding oznacza również gospodarstwo domowe, ale jeśli chodzi o „agricultural holding” to jest to właśnie gospodarstwo rolne. Chciałam uniknąć powtórzeń w tekście tak by słówko farm nie występowało w co drugim zdaniu. Tutaj jedna z definicji tego pojęcia zamieszczona na stronach unijnych myślę, że odpowiada znaczeniu w jakim jest użyte w tekście):

http://epp.eurostat.ec.europa.eu/statistics_explained/index.php/Glossary:Agricultural_holding

Co do dobrostanu, to jak najbardziej się zgodzę, lecz well-being również moim zdaniem jest dopuszczalnym pojęciem, szczególnie, że: *Animal welfare* is the physical and psychological well-being of animals.

Co do opłacalności, wprowadziłam pojęcie cost-effectiveness tak by odróżnić je od rentowności. Poprawiłam na equipment of devices bo tak jest poprawniej gramatycznie.

Według najnowszego wydania słownika pwn oxford żywiec wieprzowy to właśnie „pig livestock”, ta fraza ma również więcej wyników w wyszukiwarce, przynajmniej w kontekście rolniczym, niż „pigs for slaugther”, ale to Pani jest tu ekspertem.

No i jeszcze odpowiedź Pani Doktor:

Pani Moniko,

Bardzo dziękuję za poprawki a szczególnie za wyjaśnienia. Zależało mi na wzajemnym zrozumieniu słownictwa, które stosuję, ponieważ będę jeszcze wiele razy potrzebowała tłumaczenia tekstów i chciałabym korzystać z usług zaufanego tłumacza. […]

Właśnie, ostatnie zdanie jest tu kluczowe – jeśli jako tłumacze będziemy w stanie udowodnić, że dobór słownictwa w naszym tłumaczeniu nie jest przypadkowy, a oparty na solidnym odnajdywaniu i weryfikacji informacji, możemy być pewni, że zyskaliśmy właśnie stałego klienta jeśli chodzi o tłumaczenia naukowe, nawet, jeśli nasze wybory są nie do końca słuszne z punktu widzenia specjalisty w danej dziedzinie. Ja do dzisiaj mam glosariusz słówek, które zaproponowała Pani doktor i do dzisiaj jestem głównym tłumaczem jej artykułów, mimo że miała sporo uwag odnośnie mojego pierwszego tłumaczenia.

Warto więc w całym chaosie terminologicznym zdać się na specjalistę, przy jednoczesnej solidnej i uczciwej samodzielnej pracy.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com