Na własnych błędach nauczyłam się, że warto zrobić ogólną analizę tekstu źródłowego i zorientować się co do oczekiwań zleceniodawcy jeszcze przed przyjęciem zlecenia na tłumaczenie tekstu. Jody Byrne, w swojej książce Scientific and Technical Translation Explained proponuje listę pytań, które warto zadać potencjalnemu zleceniodawcy tłumaczenia. Są to:

Jaką odmianą języka mamy posługiwać się w tłumaczeniu (np. brytyjski angielski, czy amerykański  angielski)?

Czy tekst tłumaczenia ma mieć charakter czysto informacyjny, czy może jest przeznaczony do publikacji?

Jakie są oczekiwania odnośnie terminu tłumaczenia?

Czy klient ma oczekiwania co do terminologii używanej w tłumaczeniu? (jeśli tak, czy może zaproponować swój glosariusz?)

Z jednej strony, zadając takie pytania z własnej inicjatywy dajemy się poznać jako profesjonalni tłumacze, podchodzący uczciwie do swojej pracy. Przynajmniej ja tak to widzę. Z drugiej strony, niektórzy zleceniodawcy mogą zirytować się zbyt dużą ilością pytań, postrzegając takiego tłumacza jako niepewnego własnych możliwości. Ważne więc aby listę takich pytań skrócić do minimum i zadbać o to, by były trafne.

W sytuacji idealnej, kiedy mamy dużo czasu, wyrozumiałego klienta i zapał do pracy, a niestety te trzy czynniki bardzo rzadko występują jednocześnie, możemy pokusić się o wypełnienie tzw. „translation brief”, czyli streszczenia projektu tłumaczenia, zaproponowanego przez wspomnianego wcześniej autora. Mamy tutaj:

Translation Brief

Jest to jedynie propozycja, w miarę zdobywania doświadczenia, tłumacz języka angielskiego opracuje własne pytania i w miarę upływu czasu nawet nie będzie musiał ich zapisywać, a będzie instynktownie wiedział jakich informacji potrzebuje w związku z konkretnym tekstem źródłowym i jego tłumaczeniem. Według Zofii Kozłowskiej, pytania i wątpliwości powstające w umyśle profesjonalnego tłumacza na etapie analizy tekstu „niekiedy wprawiają autora tłumaczonego tekstu w zakłopotanie i powodują, że zmienia on fragment tekstu, poprawia, wyraża myśl w sposób jaśniejszy”. Mówię tu o sytuacji, która bardzo często zdarza się w przypadku tekstów naukowych – autor tekstu oryginału i zleceniodawca to jedna osoba.

Dobrze dokonana analiza tłumaczeniowa prowadzi do zrozumienia, bez którego bezbłędne tłumaczenie jest po prostu niemożliwe. Różni badacze rozumieją kwestię rozumienia w odrębny sposób, np.W. Marciszewski pisze (str.45): „Zrozumieć jakiś układ, czy całość to tyle, co rozpoznać elementy składowe, ująć je w ich wzajemnych stosunkach między sobą i stosunku każdego z nich do całości biorąc pod uwagę zarówno strukturę układu jak i jego funkcjonowanie”.

Więcej o rozumieniu rozumienia można poczytać w O przekładzie tekstu naukowego wspomnianej już Zofii Kozłowskiej. Na potrzeby tego wpisu mogę tylko powiedzieć, że bez pełnego rozumienia tekstu źródłowego i to w kontekście języka docelowego, tłumacz naraża się na popełnianie wielu błędów w późniejszym procesie tłumaczenia na angielski.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com