Czas trwania tłumaczenia uzależniony jest od kliku czynników:

1. Ilość tekstu do tłumaczenia – oczywiście, im więcej tekstu, tym dłużej trwa tłumaczenie. Jednak nie dla wszystkich jest to takie oczywiste. Zdarzyło mi się zapytanie o tłumaczenie książki, które miałabym wykonać przez weekend. Myślę, że zleceniodawca wyobrażał mnie sobie z armią podległych tłumaczy, którym wszczepiłam swój mózg, tak, by tłumaczyli dokładnie tak, jak ja. Inaczej przecież takie „patchworkowe” tłumaczenie książki nie ma racji bytu… prawda?

Germany-Army-Platoon

Trzeba pamiętać, że każdy tłumacz ma jakąś swoją określoną „moc przerobową”. Dla mnie jest to około 6 stron czcionką Times New Roman 12 w wordzie:) Chociaż zdarzało mi się tłumaczyć większe ilości, ale już z poczuciem, że tracę zdrowie przed monitorem.

2. Stopień trudności tekstu do tłumaczenia – ten czynnik jest bardzo subiektywny bo zależy od stopnia wyspecjalizowania tłumacza w danej dziedzinie, mówiąc inaczej od jego wiedzy i doświadczenia w tłumaczeniu tekstów z danej dziedziny. Tak więc niekoniecznie tłumaczenia tekstów naukowych są bardziej czasochłonne niż tłumaczenia tekstów zwykłych. Przekonałam się o tym, kiedy dostałam powieść dla dzieci do tłumaczenia. O wiele trudniej mi było przekładać na angielski opis codziennych czynności, czy uczuć bohaterów, niż opis problemów badawczych w pracy na temat prawa administracyjnego. Brzmi to nieprawdopodobnie, ale jest logiczne – ten drugi rodzaj tekstów tłumaczę o wiele częściej.

3. „Strona”, w którą się tłumaczy, tak więc czy jest to tłumaczenie z angielskiego na polski, czy tłumaczenie z polskiego na angielski. I znowu logicznie wydaje się, że jeśli moim językiem natywnym jest polski, to szybciej będę tłumaczyć z angielskiego na polski, a nie odwrotnie. A jednak jest odwrotnie. Wydaje mi się, że wynika to z faktu, że w języku angielskim mam mniejsze pole do popisu, tłumacząc wybieram jednak z ograniczonego zestawu fraz, słówek, czy całych zdań, który mam w głowie w języku angielskim. Kiedy mam stworzyć polską wersję angielskiego tekstu, mózg tłumacza podpowiada mi nieskończenie wiele możliwości zapisu danego zdania i zaczynam się gubić. Szczególnie, że mam skłonność do analizowania i perfekcjonizmu, a także po prostu lubię pisać po polsku.

4. „Obłożenie” tłumacza w danym czasie. Zlecając tekst tłumaczowi, trzeba również wziąć pod uwagę, że jeśli jest to profesjonalny tłumacz języka angielskiego, to, najprawdopodobniej, ma co robić. Może się więc zdarzyć, że mimo niewielkiej ilości tekstu, tłumacz poda nam termin kilkudniowy wynikający ze wcześniejszych zleceń. Jeśli zależy nam na czasie, warto o tym wspomnieć – może uda się wtedy tłumaczowi „upchnąć” nasze zlecenie gdzieś pomiędzy wcześniejszymi.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com