Dzisiaj chciałabym napisać kilka słów o samym procesie tłumaczenia, co nie jest łatwe, bo trudno jest teoretyzować o czymś, co przez większość czasu jest instynktowne i nie do końca świadome. Kiedy tłumacz staje przed wyborem użycia słowa „ciągle” lub „stale” to nie może zwołać specjalnej komisji, która pomoże mu w tym wyborze, nie może zajrzeć do książki „Jedynie słuszne tłumaczenia” (bo taka nie istnieje – i bardzo dobrze). Musi tu odwołać się do własnego poczucia „odpowiedniości” słów. Powiedzieć sobie dane zdania w myślach i samemu zadecydować, które lepiej brzmi. Taka decyzja jest jednak jedynie pozornie instynktowna. Instynkt tłumacza powstaje przecież na podstawie wiedzy i doświadczenia zbieranego przez lata. Wyrabia się on również dzięki samemu doświadczeniu literackiemu – chodzi tu o tak banalne sprawy, jak czytanie książek przed snem, czy przyjemność jaką sprawiało pisanie wypracowań w szkole. Doświadczenia ze słowem pisanym zbierane przez całe życie są bardzo ważne w rozwijaniu wrażliwości na słowa i łatwości w ich właściwym doborze.

proces-tlumaczenia

Sam fizyczny proces tłumaczenia u każdego tłumacza może wyglądać różnie – zależnie od osobistych preferencji. Taki „podręcznikowy” proces (bo potwierdzonym również teoretycznie, naukowo) składa się z trzech etapów:

1. Analiza tekstu źródłowego – tłumacz musi dokładnie zrozumieć tekst, który dostaje do tłumaczenia. Taka analiza może zawierać następujące etapy:

– pobieżne zapoznanie się z tekstem (ten etap następuje zazwyczaj już przy wycenie)

– podkreślanie trudnych słów i sprawdzenie ich w słowniku

– dokładne ponowne przeczytanie całości tekstu (jeśli jakieś jego części lub wyrażenia nadal nie są zrozumiałe, odwołanie się do osoby zlecającej tekst)

2. Przełożenie tekstu źródłowego na język docelowy. Ten etap dotyczy najczęściej szkicu tłumaczenia, który w kolejnych fazach tego etapu jest dopracowywany. Pierwsze poprawki dotyczą gramatyki i poprawności językowej, następnie dbałości o to, by tekst docelowy zawierał wszystkie elementy tekstu oryginalnego, oraz by tłumaczenie brzmiało jak najnaturalniej i najpoprawniej jak to możliwe.

3. Sprawdzenie tłumaczenia – przegląd właściwego wykonania wszystkich faz etapu drugiego.

Tak wygląda „podręcznikowy” fizyczny proces tłumaczenia. U mnie ten drugi etap jest nieco inny – raczej nie tworzę szkicu tłumaczenia, tylko od razu staram się, aby tworzony tekst był jak najbardziej poprawny. Dlatego każde utworzone zdanie od razu sprawdzam pod względem poprawności i często w czasie tłumaczenia wracam do początku tekstu stale monitorując jego spójność. Oczywiście potem jeszcze przeglądam całość tekstu zgodnie z trzecim wymienionym wyżej etapem. Dla mnie taki sposób działania jest efektywniejszy, szybszy, a jednocześnie zapewnia dokładność. Jednak każdy powinien dostosować ten proces do własnych upodobań, tak, by osiągnąć efekt najlepszy z możliwych.

Na podstawie: gadda.ed.ac.uk oraz wwwdrshadiabanjar.blogspot.com/

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com