Dzisiejszy wpis jest, jak zwykle, zainspirowany jednym z ostatnich tekstów, jakie tłumaczyłam. Nie bardzo mogę dzielić się tu szczegółami, napiszę o nim może bardziej ogólnie. Chodziło bowiem o sprawy… ezoteryczne. Przekazy innych bytów żyjących w innych światach i wymiarach, tzw. „channellingi” (choć ja, osobiście, wolę: „przekazy”).

Oczywiście, pojawia się tu problem nastawienia tłumacza języka angielskiego do tekstu oryginalnego i tego, w jakim stopniu pozwala on, aby to nastawienie wpłynęło na tłumaczenie. Można oczywiście zarzekać się, że do tłumaczenia podchodzi się w pełni profesjonalnie i obiektywnie, ale myślę, że, szczególnie jeśli chodzi o tego typu teksty, trudno jest w pełni kontrolować subiektywność odbioru tekstu oryginalnego. Jeśli tłumacz, zapoznając się z tekstem do tłumaczenia na polski, stwierdzi już na początku: „co za bzdury”, to jaką może dać gwarancję, że do tłumaczenia nie wkradnie się to nastawienie do tekstu? Nie chodzi mi tutaj o jakieś przypisy tłumacza mówiące wprost o jego nastawieniu („co za bzdury – przyp. tłum.”), bo byłoby to mało profesjonalne, ale np. o uogólnianie pewnych informacji, łagodzenie jakiś kontrowersyjnych treści. Może być przecież tak, że pewne informacje zawarte w takim ezoteryczno-metafizycznym tekście nie będą się po prostu mieściły tłumaczowi w głowie i może on, nawet nie do końca świadomie,  zmienić wydźwięk takiego przekazu. Może więc czasem lepiej nie przyjmować wszystkich zleceń?

KRYON

 

Powiem szczerze, że na początku dość sceptycznie podchodziłam do tego tekstu, ale, w miarę tłumaczenia, moje nastawienie łagodniało. Nie powiedziałabym, że ten „channeling” zawierał jakiś bzdury – choć forma przekazu jest dość kontrowersyjna i pewnie nie wszystkim odpowiada. Prawda jest tylko jedna, ale każdy dochodzi do niej własną drogą – to jest jedna z nich.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com