Tłumaczyłam ostatnio na angielski artykuł naukowy. Żadna nowość – można by pomyśleć. Jednak w tym tłumaczeniu było coś nowego, mianowicie pewna trudność i to niekoniecznie związana z warstwą typowo językową. To znaczy, oczywiście, artykuł był dla mnie wyzwaniem również pod względem czysto językowym, ale ta NOWA trudność tkwiła w samej tematyce. Tematem artykułu byli bowiem mordercy seksualni.

Zlecenie na tłumaczenie przyjęłam z pewną obawą i powiem szczerze, ciężko było mi zabrać się do tego tłumaczenia na angielski. Przed przyjęciem zlecenia, tekst przejrzałam tylko pobieżnie i chyba bałam się, co w nim odkryję już w trakcie tłumaczenia. No tak, było parę drastycznych fragmentów no i tekst był „ciężki”, ale był to jednak tekst NAUKOWY, pozbawiony emocjonalnego nacechowania. Mi, jako tłumaczowi, łatwiej więc było podejść do tego tekstu „na sucho”, czysto analitycznie.

sticker,375x360

 

W procesie tłumaczenia, tylko ten początkowy etap, to znaczy samo zapoznanie się z tekstem na etapie wyceny, wiąże się z jakimiś emocjami. Wtedy pierwszy raz stykam się z tekstem i wtedy zdarza się, że coś mnie zaciekawi, poruszy, czy nawet, jak tutaj, lekko przestraszy. Jednak już w trakcie tłumaczenia, tekst to dla mnie bardziej zbiór zdań, które rozbieram na czynniki pierwsze, a potem na nowo składam, tylko  że już w innym języku.   Potem, sprawdzam tylko, czy wersja angielska tekstu wywoła we mnie podobne emocje:)

To tłumaczenie pokazało mi, że mimo iż jestem bardzo wrażliwą osobą, kiedy siadam za biurkiem zamieniam się w profesjonalnego tłumacza języka angielskiego, któremu nawet bardzo trudna tematyka nie jest straszna. Są jednak takie momenty w moim życiu, w których profesjonalizm wygrywa z wrażliwością i widząc „trudny” tekst do tłumaczenia myślę tylko: bring it on! 🙂

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com