Od kilku już lat zajmuję się tłumaczeniem artykułów naukowych na angielski, które mają być następnie opublikowane w przeróżnych czasopismach, również tych z tzw. „listy filadelfijskiej”. Oznacza to, między innymi, że moja tłumaczenia są czytane i oceniane przez recenzentów oraz poddawane krytyce. Na początku mojej pracy tłumacza artykułów naukowych, gdy docierały do mnie takie recenzje, bardzo to przeżywałam i traktowałam sprawę ambicjonalnie. Teraz staram się patrzeć na to jak na profesjonalny feedback oraz wspierać się proofreadingiem native speakera. Myślę, że w momencie, gdy popełniamy błędy tylko po to, by się na nich uczyć, to traktujemy swoją pracę profesjonalnie.

 

Recenzja jako źródło informacji

Tak naprawdę recenzje artykułów naukowych w zdecydowanej większości dotyczą samej treści artykułu i są skierowane do autorów. Informacją dla mnie, tłumacza na angielski, jest np. tylko krótka wzmianka co do języka, czy stylu. Co ciekawe, te opinie bardzo rzadko są obiektywne. Czasem, kiedy sama zajmuję się tłumaczeniem danego artykułu, uwag co do jakości języka angielskiego nie ma żadnych, a czasem, kiedy tekst przejdzie przez kilka rąk, w tym te należące do profesjonalnego korektora tekstów specjalistycznych, recenzent może stwierdzić, że angielski mu „zgrzyta”. Wtedy nadchodzi czas na kolejne mozolne sczytywanie tekstu i kolejne konsultacje, aż powstaje najlepsza możliwa wersja językowa artykułu.

Różne czynniki

Czasem jest tak, że specyficzny styl autora oryginału sprawia, że wersja angielska wymaga potem poprawek i „uładzenia” stylu tłumaczenia. Dochodzą jeszcze kwestie specjalistycznego słownictwa, stylu właściwego dla danej dziedziny naukowej, wymagań konkretnego czasopisma, itd. itp. Jak widać jest dużo czynników, które trzeba wziąć pod uwagę, a które mają wpływ na ostateczny kształt tekstu.

Liczy się czas

Dochodzi jeszcze konieczność odpowiedzi na recenzje – do poprawionego tekstu tłumaczenia autorzy muszą dołączyć list z wyjaśnieniami, w którym ustosunkowują się do uwag recenzenta. Wersją angielską takiego listu/maila również zajmuje się tłumacz języka angielskiego – bardzo ważne jest, by zachować odpowiedni poziom językowy takiej korespondencji. Kwestią, o której warto tu wspomnieć jest czas – autorom bardzo często zależy, żeby odpowiedzi wysłać sprawnie i szybko, dlatego takie tłumaczenia są dla mnie priorytetowe.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com