Tłumaczenie, przekład, translacja czy translatoryka, translatologia, traduktologia… czyli parę słów o terminologicznym chaosie w określaniu pracy tłumacza

 Osoby zajmujące się tłumaczeniem lub nim zainteresowane, na pewno spotkały się również z określeniem przekład, który wydaje się oznaczać to samo – tekst przełożony na drugi język. Na moich studiach magisterskich uczono mnie, że istnieje jednak pewna różnica pomiędzy tymi dwoma określeniami – przekład odnosi się do tekstów literackich; książkę się przekłada, a nie tłumaczy. Ma to związek ze specyfiką tłumaczenia [sic!] literackiego – podczas gdy teksty użytkowe możemy „wytłumaczyć” na swój język i w swoim rozumieniu, teksty literackie wymagają „przełożenia” stylu i myśli autora. Mamy tu do czynienia z określeniem tłumaczenia jako procesu. Co ciekawe, Zofia Kozłowska w O przekładzie tekstu naukowego (str. 38) nadmienia, że do określenia samego procesu tłumaczenia używa się terminu translacja, a na określenie przedmiotu tłumaczenia translat.

            Określanie procesu i wyniku pracy tłumacza jest różne u różnych tłumaczy i badaczy. Niektórzy preferują rozróżnienie tłumaczenie = proces, a przekład = rezultat. „Tytuł krakowskiej serii Między oryginałem a przekładem też wskazuje na to, że przekład oznacza tekst a nie proces” (ibidem, 39). Przy okazji bardzo polecam tę serię, każdy tłumacz może znaleźć w niej coś dla siebie. Ja mam wydanie o radości tłumaczenia, a także to, o poczuciu humoru w przekładzie:).

            Określenie dziedziny zajmującej się tłumaczeniem również nie jest jednoznaczne. Mamy do wyboru przekładoznawstwo, teorię przekładu, teorię tłumaczenia, traduktologię, translatologię, czy translatorykę. Tak naprawdę każdy nowy termin jest po prostu wprowadzany przez tłumaczy i teoretyków tłumaczenia. Ten terminologiczny chaos wynika przede wszystkim z wolności.

chaos

                                                                                                                                                                            Źródło: http://info.jmu.edu/dux/files/2013/01/chaos.jpg

Każdy ma prawo używać w swoich pracach takich terminów, jakie uważa za słuszne. Jest to szczególnie widoczne w przypadku traduktologi i translacji – bardzo możliwe, że autor używający pierwszego jest specjalistą z dziedziny języka francuskiego, czy włoskiego, a ten, który pisze o translacji, tłumaczy raczej na język angielski.

            Poza tym, niektórzy używają kilku terminów wymiennie, traktując je synonimicznie. Ja osobiście zostaje przy rozróżnieniu, którego mnie nauczono na studiach. Poza tym, czy określanie swojej pracy ma jakieś znaczenie? Wydaje mi się, że najważniejsze są wyniki i uczciwość, a reszta… „zwał jak zwał”.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com