Oferowanie usług tłumaczeniowych w Internecie daje możliwość dotarcia z ofertą do praktycznie nieograniczonego grona odbiorców – potencjalnych klientów. Tak szerokie grono oznacza równie szerokie potrzeby tłumaczeniowe. Zapytania spływające do mnie drogą internetową są tak różnorodne jak różnorodni są ludzie i ich potrzeby. Od tłumaczeń prywatnych listów do na nowo odkrytej rodziny w Ameryce, przez tłumaczenia listów motywacyjnych, CV, czy korespondencji firmowej, do prac doktorskich z dziedziny optyki (tak, wszystkie takie zlecenia zrealizowało już Biuro Tłumaczeń Frogtranslation, aby się o tym przekonać, kliknij tutaj). Komuś może nasunąć się pytanie: czy jestem w stanie zrealizować każde zlecenie? Cz odpowiedź twierdząca oznaczałaby moją zbytnią pewność siebie i porywanie się z motyką na słońce? Z kolei, czy odpowiedź przecząca nie oznacza braku kompetencji?

tlumacz-od-wszystkiego

Prawda jak zwykle leży po środku. Oczywiście, nie można być ekspertem „od wszystkiego”, a tłumaczenie oczywiście nie polega jedynie na szukaniu odpowiedników słówek w słowniku, ale również na posiadaniu pewnego wyczucia i wiedzy na dany temat. W przypadku tłumaczeń tekstów zwykłych, takich jak wspomniane wcześniej listy prywatne, korespondencja, listy motywacyjne itd. z reguły wystarcza mi moja wiedza ogólna, ta nabywana w szkole i przez tak zwane „doświadczenie życiowe” – spotkania z ludźmi, literatura, telewizja, Internet.

Jednak co jeśli pojawia się zlecenie tłumaczenia tekstu technicznego, czy naukowego? Najczęściej podejmuję wyzwanie. Nie robię tego jednak na ślepo i bez zastanowienia. Na początek odwołuję się do Internetu – to prawdziwa kopalnia wiedzy. Szukam informacji na dany temat i przede wszystkim sprawdzam „zaplecze” – często jest tak, że dana dziedzina jest tak wąska, że moje tłumaczenie będzie jednym z nielicznych w języku polskim. Jednak nawet wtedy nie kapituluję, mam przecież skarbnicę wiedzy na wyciągnięcie ręki – mojego zleceniodawcę. Najczęściej osoba, która zleca taki „ekspercki” tekst do tłumaczenia sama jest ekspertem w danej dziedzinie i specjalistyczne słówka ma w małym palcu. Tłumacz może zapytać – to żadna hańba. Jak napisałam wcześniej, nie można być ekspertem w każdej dziedzinie. Dobrze jest mieć również własną bazę „ekspertów”. Kontakt z prawnikiem, lekarzem, inżynierem. W dobie Internetu nawiązanie kontaktu z takimi osobami to żaden problem.

Tłumaczenie tekstów specjalistycznych jest jednym z moich ulubionych bo stanowi wyzwanie. Spełnianie oczekiwań ekspertów w danej dziedzinie odnośnie tłumaczenia jest bardzo satysfakcjonujące i sprawia, że tłumacz czuje się właściwą osobą na właściwym miejscu.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com