W swojej pracy jako tłumacz języka angielskiego spotykam się z różnymi rodzajami klientów. Bo co to właściwie znaczy „wymagający klient” – przecież każdy ma podobne wymagania i chce, aby jego tekst do tłumaczenia został przełożony w sposób profesjonalny i w terminie, który go zadowoli. Pod tym względem rzeczywiście wydawałoby się, że zleceniodawcy są podobni.

Są tacy, którzy po prostu wysyłają zapytanie, a następnie w szybkim tempie zamówienie na dane tłumaczenie w parze językowej język polski-język angielski i właściwie od tego momentu nie ma z nimi większego kontaktu, poza tym mailowym dotyczącym wyceny, a później płatności. Są też klienci bardziej dociekliwi, tzn. tacy którzy bardziej szczegółowo interesują się przebiegiem całego procesu tłumaczenia swojego tekstu. Oczywiście nie ma w tym nic niewłaściwego, że zleceniodawca jest dociekliwy i wymaga, aby potraktować go oraz jego tekst do tłumaczenia w 100% profesjonalnie. Czasem zdarza się, że klient zgłaszając się do biura tłumaczeń chce mieć wpływ na to jaki tłumacz będzie realizował jego zlecenie, jakie posiada doświadczenie, na ile jest kompetentny, itd. I to także jest w pełni zrozumiałe, klient może się interesować tym kto będzie tłumaczył dany tekst, ponieważ to on zleca jego wykonanie i on za to płaci, dlaczego więc nie miałby znać szczegółów, które go interesują. Zdarzają się także klienci, którzy pragną, aby wykonać dla nich próbkę tłumaczenia tekstu, co także nie powinno nikogo dziwić bo mają do tego prawo.

free-sample-1

Jak więc tłumacz powinien ustosunkować się do tego typu prośby klienta? Miałem okazję kilka razy znaleźć się w takiej sytuacji. Na początku nie bardzo świadom zgadzałem się na wszystkie próbne tłumaczenia, o które prosili mnie klienci, wykonując je bez naliczania kosztów. Później jednak zdarzało się, że tłumaczenie nie dochodziło do skutku, a mój czas poświęcony na tłumaczenie, np. 3 stron tekstu, okazywał się spędzonym na marne. Klienci tłumaczyli się zazwyczaj w podobny sposób, że dyrekcja się rozmyśliła, np. ze względów finansowych i nie będzie realizować danego zlecenia lub coś w podobnym stylu. Bywało także, że klienci którzy byli zainteresowani zaledwie kilkoma stronami do tłumaczenia także prosili o próbkę tekstu. W tym wypadku chodziło zazwyczaj o kilka zdań, ale i tak potrzebny był pewien czas by wdrożyć się w całą tematykę. Dlatego doświadczenie nauczyło mnie, aby jednak szanować swój czas i swoją pracę jako tłumacza i owszem zgadzać się na wykonywanie takich tłumaczeń próbnych, bo klienci mają do niech pełne prawo, ale by wykonywać je odpłatnie. Klienci w ten sposób rozumieją, że tłumacz musi cenić swój czas, bo to on jest jego sprzymierzeńcem, od niego zależy czy zarobi na „chleb” czy też nie.

W przeciwnym razie może dojść do takiej sytuacji, w której większość czasu tłumacz języka angielskiego spędzi na wykonywaniu próbek, które niestety, jak mówi mi moje doświadczenie, nie zawsze gwarantują zamówienie. Jest to swego rodzaju stanowczość, która w tej pracy jest moim zdaniem niezbędna. Także sam klient postawiony w takiej sytuacji, w której musi zapłacić za próbny tekst inaczej patrzy na tłumacza, bardziej profesjonalnie, ponieważ wie, że ceni on nie tylko swój czas, ale i samego siebie.

Paweł Michalak Autor wpisu: Paweł Michalak
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: biuro@frogtranslation.com