Bardzo często zdarza się, że tłumacz dostaje do swoich rąk tekst prywatny, zawierający bardzo osobiste informacje. W większości przypadków dotyczy to korespondencji prywatnej zleceniodawcy tłumaczenia. Przyjrzyjmy się tej sprawie z dwóch punktów widzenia.

            Biorąc pod uwagę punkt widzenia klienta, który zleca tłumaczenie swoich prywatnych listów na angielski, wydaje się, że najważniejszym czynnikiem może tu okazać się zaufanie do tłumacza. Myślę, że jest to w tym  wypadku czynnik nawet ważniejszy, niż jego umiejętności językowe. Co może skłonić przyszłego zleceniodawcę do powierzenia właśnie nam danego tekstu do tłumaczenia na angielski? Innymi słowy, jak zaskarbić sobie zaufanie osoby, która zwraca się do nas po raz pierwszy?

Secret1

         Przede wszystkim, Internet to potężna siła i trzeba wielkiego wyczucia, aby tę siłę wykorzystywać na swoją korzyść. Nienaganna opinia, zdjęcia, czy wszystkie najważniejsze informacje kontaktowe, a także te dotyczące wykształcenia i doświadczenia w tłumaczeniu, mogą i, w mojej opinii, powinny być ogólnie dostępne, również, a może przede wszystkim, dla potencjalnych klientów. Tłumacz w pewnym sensie staje się osobą publiczną i myślę, że im bardziej otwarcie pokazuje kim jest i czym się zajmuje (oczywiście w granicach zdrowego rozsądku, to znaczy w takich, które dotyczą jego działalności zawodowej), tym bardziej zaskarbić może sobie zaufanie zleceniodawców. Tłumacz mówi w ten sposób: „Hej, ja nie mam nic do ukrycia, ale jeśli ty masz, to nie ma problemu, to zostanie między nami. W końcu jestem profesjonalistą i poważnie podchodzę do swojej pracy.”

            Drugi punkt widzenia tłumaczenia prywatnych listów, to punkt widzenia tłumacza. Tak, zdarzyło mi się czytać teksty oryginalne do tłumaczenia z angielskiego i na angielski z wypiekami na twarzy, ale po pierwszym zapoznaniu się z tekstem, w czasie analizowania treści, staje się on, i proszę mi wierzyć, po prostu tekstem do tłumaczenia. List prywatny to dla profesjonalnego tłumacza tekst o konkretnej strukturze, warstwie znaczeniowej i językowej, które trzeba oddać w tłumaczeniu. Nic poza tym. To kolejne zadania, kolejne wyzwanie, któremu trzeba sprostać. To znaczy sprawić, aby odbiorca anglojęzycznej wersji listu również miał wypieki na twarzy.

Monika Matykiewicz Autor wpisu: Monika Matykiewicz
Tłumacz języka angielskiego
W sprawie wyceny tłumaczenia proszę o kontakt pod adresem e-mail: monika@frogtranslation.com